Start » Muzyka, Styl życia

Oddani zwolennicy mody

30 sierpnia 2010 0 Komentarzy

Członkowie zespołu The Who nie byli sami… The Small Faces, The Creation i The Birds także dołączyli do Modsów z 1964 roku – wszyscy tworzyli świetne brzmiące kawałki i lansowali najciekawsze i najoryginalniejsze trendy w modzie.

The Who

The Who

Największą ironią…

dotyczącą zespołu the Who, jako ikony stylu mods, jest fakt, że na scenie pojawiali się niemodnie późno, z image’em przypominającym ten, który preferują boys bandy XXI wieku. Wygląd, miejsca, w których grali, a nawet teksty piosenek zawdzięczają menadżerowi  zespołu – Pete’owi Meaden’owi, którego określano mianem „zimnej twarzy”. Pracował w modowym imperium Johna Michaela, był rzecznikiem prasowym Chucka Berry i muzyka Georie Fame’a.

Jak stwierdził DJ Jeff Dexter „Członkowie grupy The Who byli spóźnialskimi, ale jednocześnie najlepszymi muzykami w okolicy. Słuchaliśmy w sumie amerykańskiej, czarnej muzy, ale tylko dlatego, że do niej łatwiej było tańczyć. Praktycznie do czasu ich pierwszego nagrania, dla ludzi takich jak ja, czas mod się skończył, ale to nie miało dłużej znaczenia, ponieważ ich piosenki były tak świetne, że zabrały go na zupełnie inny poziom.”

Ian McLagan, ówczesny członek The Muleskines, a późniejszy muzyk grupy The Small Faces, wspomina tak: „Nikt z nas nie miał tyle pieniędzy, aby w tamtym czasie dołączyć do Mods i ubierać się jak oni – Pete Townshend wydawał swoją kasę na gitary, ja na klawisze…”

Pete Meaden roztrwonił prawie cały budżet na stworzenie mods’owego stylu The Who – na manatki z Austin’s i strzyżenie w salonie Jack The Barber’s. Potem modne stały się okropne grzywki (w stylu Beatle) i skórzane kurtki Pierre Cardin. W wywiadzie przeprowadzonym niedługo przed jego śmiercią, menadżer zespołu przyznał: „wśród Nich (członków The Who) najważniejszy był właściwy, odpowiedni garnitur… a pod marynarką koniecznie musiał być jakiś stylowy T-Shirt, buty – bokserki i oczywiście spodnie Levi’sa.”

Oddani zwolennicy mody

Latem 1964 The Who zmienili nazwę na The High Numbers

Zdając sobie sprawę z tego, że niemal ćwierć świata nie znaczy coverów (takich jak np.: Smokestack Lightning) jako podstawowych i najważniejszych, Meaden napisał na nowo aż dwie piosenki. Jego teksty spowodowały, że kawałek „I’m The Face/ Zoot Suit” uważano nawet za pierwsze, autentyczne nagranie w stylu mod.

Kiedy w lipcu 1964 wypuszczono nienotowany singiel, mod znajdował się w swojej 3 i dominującej fazie. Po miesiącach transmisji w mediach, a dokładniej w marcu, piosenka „I’m The Face/ Zoot Suit” miała wpływ na młodzieżowy rozruch w nadmorskim miasteczku Clacton. Późniejsze starcie mod vs rocker miało miejsce w innym przybrzeżnym miasteczku i doprowadziło do powstania wrzawy w mediach i wielu reportaży na temat tego młodzieńczego buntu, odkrywającego podziemną sieć miejsc spotkań, pubów, klubów, butików i grup.

„Każda część Londynu posiadała swoją własną scenę mod” stwierdził Ronnie Wood, który chodził do Ealing Art College, razem z Petem Townshendem i z Lindą Keith. „Oni byli kilka lat starsi, ale mimo to widywałem ich w stołówce – Pete’a, Keith i czasami Raya Daviesa” – wspomina Ronnie.

Po skończeniu szkoły Wood stworzył The Thunderbirds. Ich nazwę skrócono potem do The Birds, aby uniknąć kłopotów z wcześniejszym zespołem Chrisa Farlowea. „The Birds byli w Yiewsley, The Who w zachodnim Londynie, a we wschodnim zaś przebywała grupa The Small Faces. Trzeba zaznaczyć, że zespół The Small Faces był pierwszym, którego członkowie zaczęli ubierać się, jak ich publiczność. Dla nich to było naturalne, w przeciwieństwie do innych zespołów, które z wyrachowaniem kopiowały to, co nosili ich fani.” – przyznał Wood.

The Birds

The Birds

Geneza Mod…

może sięgać nawet 1959 roku, kiedy to, w Londynie i poza nim, grupa młodych mężczyzn (licząca ok 100 osób, sprzeciwiających się, w ich przekonaniu, beznadziejnym Teddy Boys, pretensjonalnym Beatniks i bufonom preferującym tradycyjny jazz) wyszła na światło dzienne i określiła swój stylistyczny szlak jako „modernistyczny”. Można powiedzieć, że cenili oni egzotykę: wąskie i dobrze dopasowane, włoskie, moherowe garnitury, wygodne buty Anello & Davide, De La Monde pod pachą i Gauloises, palone bardziej dla efektu wizualnego, niż dla przyjemności. „Moderniści” uwielbiali również małe, lekkie scootery i popierali modern jazz.

Wielbiciele Levi’sów tak bardzo pragnęli je mieć, że czasami nawet uciekali się do kradzieży. Potwierdzić to może przypadek Marca Bolana (członek zespołu T. Rex), który po kilku latach wspominał „To Amerykanie je przywozili. I było kilka miejsc na Leman Street, Whitechapel, gdzie zazwyczaj można było je znaleźć. Właśnie tam był ich tak jakby nadmiar. Dlatego wybraliśmy się tam dosłownie na 40 scooterach. Gdy zobaczyliśmy stertę Levi’sów, bez dłuższego namysłu ukradliśmy spor0 par. To dosyć proste – było ich tam mnóstwo, ktoś je chciał, ktoś inny zabrał. Oczywiście jakby wszystko poszło gładko, byłoby zbyt pięknie… mój scooter wystartował bardzo szybko i wyrwał do przodu beze mnie. Uniosłem więc szybko spodnie, tak by im się nic nie stało, sam zaliczyłem glebę. Moje serce łomotało niewiarygodnie szybko. W sumie wyszedłem z tego cało i wiecie co, chyba niczego nie żałuję. To było świetne uczucie – wiedzieliśmy, że jesteśmy nielicznymi ludźmi w Anglii, którzy mieli Levi’sy!!!”

Oddani zwolennicy modyModerniści byli bardzo wybredni, jeśli chodziło o ich wygląd, nic więc dziwnego, że większość z nich skończyła w tym biznesie. Potwierdzić to może Justin de Villeneuve, który pchnął Twiggy do międzynarodowej sławy. Innym przykładem jest John Pearse, początkowo wolny krawiec z wyboru, którego styl preferowali Mick Jagger i Jack Nicholson, a później praktykant w Hawes & Curtis. „Wśród ciuchów dominował wówczas włoski styl: krótkie marynarki z zaokrąglonymi wykończeniami i małymi paskami (na nich), wąskie spodnie z prostymi nogawkami i byty, które wydawały się być wydłużone w nieskończoność…” - wspomina Pearse. Jeszcze innym stylistą mody był Lloyd Johnson, którego marka La Rocka była popularna wśród wielkich muzyków, od Georga Michaela do Boba Dylana, a kilka lat później zachęciła też młodego modernistę – Roda Stewarta. „On miał właśnie tą fryzurę, tylko że trochę krótszą, czarną, sztruksową marynarkę i spodnie, których w tamtych czasach nie mógł kupić jako cały garnitur…” mówi Johnson. „Wyglądał naprawdę świetnie, co zmnieniało faktu, że niejednokronie wyrzucono go z kawiarni Hastingsa, ponieważ nie był w stanie zapłacić rachunku.”

Opisując Mod nie można zapomnieć o tym, że projektant Johnny Moke wraz z przyjaciółmi stworzył gang, w którego skład weszli głównie Żydzi z East End. Pomyślicie: „co to ma wspólnego?” Otóż ich wyłonienie rozpoczęło zmianę z modernistów w mod, co uwypuklił Peter Barnsley w magazynie Town w 1962. Bransley w artykule, który zatytułowano: Faces Without Shadows, prześledził mod na podstawie życia Petera Sugara, Michaela Simmondsa i pietnastoletniego Marca Felda, który mówił: „Zawsze musisz być dwa kroki do przodu. Połowę rzeczy, które noszą The Haddocks, ja miałem lata temu.”

Inspirując całą resztę subkultury młodzieżowej, dojrzałe jak na swój wiek trio prowadziło swobodne rozmowy na temat zależnych zalet Johna Stephena z Carnaby Street i ich krawca z Bishopsgate. W tym okresie na scenie muzycznej w UK zdecydowanie brakowało jakiejś żywotności i witalności. Trzeba więc było coś z tym zrobić, ale co? Jednocześnie z publikacją reportażu w Town, EMI wypuściło debiutowy singiel Beatlesów – „Love Me Do”. Zaraz potem nastała Beatlemania i pojawił się nowy rynek zbytu dla muzyki pop, promujący show w TV – Ready, Steady, Go!, który prezentował zespoły, bluesmanów i dziedziców prawdziwych rock’n'rollersów.

W swojej pamięci Twiggy akcentuje znaczenie RSG w latach 60-tych: „Weekend zaczyna się tu – tak zwykłam mówić – i faktycznie dla nas weekend właśnie wtedy się zaczynał… to była konieczna mod’owa rzecz, jak i taniec oraz ciuchy w stylu mod. Cathy McGowan (obecnie, nie w latach 60-tych) była naszą bohaterką. Po prostu gapiłam się i prawie śliniłam na widok jej ciuchów. Była naszą idolką, bo była jedną z nas.”

Cathy McGowan - prezenterka programu RSG

Cathy McGowan - prezenterka programu RSG

W międzyczasie, gdy Dave Marsh (biograf zespołu The Who) przestrzegał, że „nie ma muzyki w stylu mods, jest tylko taka, którą modsi lubią”, Guy Stevens (pełnił role producenta w branży muzycznej w Wielkiej Brytanii, menadżer grupy The Clash) nakarmił swój apetyt i dołączył do elity. W tym samym czasie Jeff Dexter zaspakajał potrzeby większych tłumów w salach balowych typu Hammersmith Palais, The Lyceum i The Purley Orchid (było to w ówczesnym czasie największe miejsce spotkań w Europie). „Wszyscy ciągle mówili o The Scene, ale sale balowe były tam, gdzie były” – mówi Dexter - „My zdobywaliśmy każdego wieczoru tysiąc słuchaczy, a nie tylko kilka setek. Ludzie są przekonani, że kontynuują kulturę taneczną z lat 80-tych, a tak naprawdę my robiliśmy to samo 20 lat wcześniej.”

Wytwórnia muzyczna Motown była bardzo duża. Eddie Philips (brytyjski muzyk, który współpracował z The Creation – gitarzysta) twierdzi, że „sprawa mod narodziła się jakby poza rytmem i bluesem, ludzie jak Jimmy Reed nawiązywali współpracę z Motown. My przeszliśmy naszą niemiecką praktykę grając po osiem godzin każdej nocy. Naprawdę się wczuliśmy w to. W niemalże każdy weekend bylismy tez stałymi bywalcami The Marquee i The Flamingo, gdzie także graliśmy.”

The Creation

The Creation

Phillips, który raz opisał muzyków zespołu the Creation jako „czerwonych z przebłyskami fioletu”, dodając: „Znajdowaliśmy się w tym samym okręgu co The Birds, The Action, The Brian Auger Trinity, Long John Baldry i Geno Washington, tak więc wszyscy bywaliśmy w tych samych miejscach spotkań i klubach, a także na stadionach piłkarskich. Pewnego razu graliśmy razem z The High Numbers w małym klubie nad sklepie krawca Burtona w Uxbridge. Z kreatywnego punktu widzenia, w dziedzinie muzyki i mody oczywiście, na scenie miejsce miał niezły ryk i szum, który przypominał dźwięki wydawane przez samolot. Szczerze, nigdy nie doznałem takich odczuć w powietrzu. To było po prostu elektryzujące!”

Zespół The Creation miał także bardzo dobre i bliskie relacje z Ronniem Wood, który mógł dołączyć do zespołu w 1967. „Mógł dołączyć do nas i jeździć z nami, bo Kim Gardner współpracował z The Birds, zanim zaczął z nami grać na basie.” - wspomina Phillips – „Czasami nawet nam towarzyszył podczas koncertów i wyjazdów. Dzięki niemu była fajna atmosfera. Opowiadał kawały, więc mieliśmy naprawdę niezły ubaw.”

Grupa Wood’a mogłaby grywać regularnie w dwóch miejscach każdej nocy – o godzinie 22.00 zaczynali od klubu 100, a potem przenosili się za róg do The Scene. Wood dodał też: „pewnej nocy graliśmy w obu tych miejscach, a potem jeszcze jechaliśmy do The Flamingo i graliśmy jako support dla Geno Washingtona. Pamiętam tez jak graliśmy z The Tridents, Tom Jones & The Squires w miejscach typu The Majo Sheffield albo Nottingham Boat Club. To było bajeczne i niesamowite, nigdy tego nie zapomnę.”

Po zidentyfikowaniu…

przełomowej luki na rynku dla rodzącego się Who, Meaden krzątał się z 500 funtami spłaconymi dopiero pod koniec 1964 roku, wtedy gdy jego fanatyzm zamienił się w niespoistość i chaotyczność z powodu alkoholowych nadużyć. W tym też czasie rozprzestrzenił się ruch, który nazwano: „Shepherd’s Bush mod”, nawiązując do geograficznego położenia pierwotnej grupy fanów.

Te zespoły, które pojawiły się w pobliżu „przebudzenia” grupy The Who, posiadały bardzo silną autentyczność mod, w odniesieniu zarówno do wyglądu zewnętrznego, jak i zachowania. Niektóre z nich (np. The Birds) nawet optowały za dźwiękami i muzyką tworzoną przez The Who.

„Byliśmy właściwie na wpół mod, a na wpół rockers” – mówi Wood – „Główny wokalista Ali McKenzie utożsamiał się z mod, Kim Gardner był rockersem, a ja byłem pomiędzy. Aczkolwiek byłem stałym klientem u Johna Stephena na Carnaby Street. On zwykł mi dawać rzeczy na kredyt. W tamtych czasach podpisanie kontraktu z wytwórnia płytową oznaczało wówczas, że nie trzeba płacić za ciuchy.”

The Birds byli praktycznie stałą publicznością podczas występów grupy The Who w Ealing Club, podczas gdy Keith Moon czasami gościł przy perkusji specjalnie dla nich.

The Who

The Who

„Osobą, która ustaliła moduł dla Keitha była właściwie Viv Prince z The Pretty Things – zapomniany rockers z tamtych dni.” mówi Wood. „Viv był fantastyczny. Potrafił czynić muzyczne cuda!”

Talmy produkowało również The Creation, The Kinks i, oczywiście, The Small Faces. Status czwóreczki z East End jako „none more mod” (z ang. żaden kolejny mod) jest nienaruszalny, i to nie tylko dlatego, że ukończyli szkołę artystyczną. Do roku 1965 The Small Faces wydali swój największy hit i już zdobyli więcej fanów niż The Who.

Oddani zwolennicy mody

„Ronnie Lane przyłączył się do Keitka całkiem wcześnie” - twierdzi Mclagan - „Pamiętam, jak przychodził na nasze występy pod koniec roku 1965. Wszyscy potem wróciliśmy do domu jego rodziców w Wembley. To tam pierwszy raz spotkałem Kim, moja żonę:) A potem wpadliśmy na nich na drodze.”

McLagan, pod wpływem kolegów z zespołu, szybko zamienił się w entuzjastę mody. „Na początku miałem tylko jeden wyjściowy zestaw – ładną marynarkę, schludną koszulę, parę spodni i buty – to wszystko, mi wystarczyło…na samym początku. Wiecie jak to jest, Steve, Ronnie i Kenney (Jones, perkusista) byli prawdziwymi modsami, więc bardzo dbali o swój wygląd. Mieli obsesje na punkcie ciuchów, nowych trendów i mody, wkrótce i ja uległem;) Razem chodziliśmy na zakupy i dosłownie rzucaliśmy się na te ciuchy.”

Wśród fanów…

The Small Faces znajdował się także Rod Stewart (był wraz z Ronnie Woodem członkiem odrębnej, ale powiązanej grupy – Faces), który kilka lat później, ograniczony przez The Shotgun Express i wszędobylskiego Ronniego Wooda, próbował zrobić solowa karierę. „The Small Faces był moim ulubionym zespołem” wspomina Wood. „I to właśnie dlatego, po jakimś czasie, gdy usłyszałem, że ta genialna grupa się powoli rozpada, pomyślałem – to jakieś szaleństwo! Byłem wstanie zrobić więc wszystko, by Ci muzycy dalej razem grali.”

Oddani zwolennicy modyKonkurencją dla The Small Faces była modsowa grupa The Action z północnego Londynu, było to w raku 1963. Specjalizowała się w duszy, i miała szczęście mieć silny, nieziemski wokal (Reg King).

„Reggie był prawdziwym facetem” – wspomina Ronnie – „A członkowie The Action prawdziwymi modsami. Jak tylko mogliśmy, chodziliśmy ich oglądać. Grywali w miejscach, do których chodzili modsi i naprawdę dawali niezłego czadu!!!”

W tym samym okręgu koncertowała też grupa The Creation. Dawali świetne show – scena była zawsze odpowiednio oświetlona, często dekorowana przypadkowymi zdjęciami z różnych sesji zdjęciowych, co więcej Eddie Philips nieźle wymiatał na swojej gitarze, używając do gry wiolinowego smyczka;) Wybuchowe brzmienie grupy wkrótce przykuło uwagę Pete’a Townshend’a, który prawdopodobnie chciał, by Philips brał udział w występach jego własnego zespołu (The Who), jako drugi gitarzysta.

„Jak dla mnie to wygląda na jakąś tajemniczą zagadkę… Pete najwyraźniej wspomniał coś o tym w jakimś wywiadzie, ale ja w ogóle tego nie pamiętam. Widocznie był pod wrażeniem mojej techniki;) Smyczka wiolinowego używałem od 1963 roku, na moim wiśniowoczerwonym Gibsonie 335, jednym z pierwszych w tym kraju!” twierdzi Phillips.

Eddie Philips i jego nietypowa technika gry na gitarze;)

Eddie Philips i jego nietypowa technika gry na gitarze;)

Wkrótce modsowe zespoły były praktycznie wszędzie, promując świetną muzykę i prezentując oryginalny styl ubierania.

Kiedy pod koniec 1966 Soul System zmienił swoja nazwę na The Attack, kolejny krawiec zyskał uznanie wśród fanów mody.

Ian Mclaga, dokładnie objaśniając wakacje, które członkowie The Small Faces spędzili na Ibizie, określił mianem punktu zwrotnego dla zespołu. „Pamiętam, jak wędrowaliśmy po Hiszpanii w kraciastych, chłopskich koszulach. Ciuchy, które tam zakładaliśmy, zupełnie różniły się od tych, które nosiliśmy wcześniej. Wzięliśmy je ze sobą, a po powrocie nosiliśmy w domu. Mod już prawie stracił na znaczeniu – dobiegał końca. Ciuchy były do bani i wszyscy je nosili. Mieliśmy to gdzieś! Dlatego zaczęliśmy nosić takie w naszym stylu, zrobione specjalnie dla nas. Jak tylko Dave Dee, Dozy, Mick i ktoś tam, trzeba było pójść naprzód… wszystko działo się tak szybko!”

Ian Mclagan twierdzi, e nigdy nie spotkał innych grup, które szufladkowały The Small Faces: „Nigdy nie widziałem ani nie spotkałem The Action, ani The Creation na żywo, po prostu nie grywaliśmy w tych samych miejscach. Wszyscy uważali, że jesteśmy ubrani jak spod igły i wzorujemy na mod. Ludzie z publiczności nie podzielali tego. Zazwyczaj wśród tłumu znaleźć można było tylko jednego, góra dwóch fajnych fanów.”

Jest jeszcze pewien mods’owy mit do obalenia. Nie wszyscy jeździli na scooterach, włącznie z największymi ikonami muzyków mod. Ostatniego lata, gdy promowano Ultimate Collection (album Small Faces), Kenney Jones i Mclagan byli zmuszeni do pozowania ze stylowymi skuterami… McLagan wspomniał: „Wyszeptalem wtedy do Kenneyego: jak często zasiadasz na skuterze? On Odpowiedział: To mój pierwszy raz. Odpowiedziałem, ze mój też. Ulżyło mi, ze nie bylem sam.”

Oddani zwolennicy mody

Tagi: , ,

Dodaj komentarz!

Dodaj komentarz lub trackback ze swojej strony. Możesz także śledzić komentarze w kanale RSS.

Bądź miły. Dbaj o poprawność gramatyczną. Pisz na temat. Nie spamuj.

Możesz używać następujących poleceń:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Blog współpracuje z serwisem Gravatar. Aby wyświetlić swój avatar przy komentarzu, zarejestruj się na Gravatar.

Artykuły powiązane